DJ’ing– czy to takie łatwe?

Posted by in Rozrywka

Stereotypy to jedna z najgorszych plag, jakie mogły spotkać naszą ziemię, przy nich te egipskie są naprawdę niczym. Jak często oceniamy coś pod względem stereotypów? Nie da się ukryć, że częstotliwość takich typowo ludzkich wybryków jest bardzo duża. DJ? Przecież on tylko puszcza muzykę.

Jeśli wiecie jak bardzo mogą się oburzać Ci, którzy nie mają włosów niezależnie od własnej inicjatywy, a i tak nazywa się ich przez to nie raz omyłkowo imbecylami, to powinniście zrozumieć też frustrację wielu DJ’ów, którzy na płytach zdzierają sobie łokcie, a są postrzegani jako zwykli „puszczacze” muzyki, do których zadania należy wyłącznie wciskanie przycisku „play”.

Oczywiście, są tacy DJ’e, którzy doskonale na ten zły stereotyp pracują, bo na tym zawodzie próbują się jedynie wylansować, nie pojmując za bardzo o co chodzi w sztuce miksowania muzyki, w sztuce która tylko na pozór jest taka łatwa. A jaka jest naprawdę? Krótko mówiąc, taka, że jeśli słoń wam na ucho nadepnął i z muzyką macie tyle wspólnego, co reprezentacja Polski w piłce nożnej z mundialem w Brazylii, to początki będą dla was tak trudne, jak w niemal każdej trudniejszej branży, do której się wchodzi już praktykując.

Sami DJ’e uważają, że najłatwiejsza do miksowania jest muzyka techniczna, czyli house, techno czy electro – najbardziej popularne w polskich dyskotekach gatunki EDM z klasycznym bitem 4×4. Taka rytmika, ułożenie utworu i często bardzo bliskie prędkości w postaci BMP, czyli ilości uderzeń na minutę, sprawia, że utwory zgrywają się ze sobą stosunkowo dobrze. Co w tym najciekawsze? Ano to, że zmiksowanie takich dwóch z pozoru prostych utworów dla laika jest i tak prawdziwym horrorem.

Najtrudniejszy pierwszy krok, czyli każdy jest mądry do momentu, w którym ktoś go postawi przed profesjonalną konsoletą. 2 odtwarzacze i jeden mikser – też nic specjalnego, ale problem pojawia się po włożeniu płyty CD do środka – tyle wyświetlonych informacji i co zrobić dalej? Przecież trzeba złapać pierwsze uderzenie stopy w utworze, zapamiętać je na CUE. Potem jeden utwór trzeba dopasować prędkością do drugiego – bit w bit, a potem odpowiednio wyczuć frazę, aby wszystko doskonale się zazębiło.

A co dopiero przy DJ’ingu typowo gramofonowym. Na takim sprzęcie HiFi audio poradzą sobie tylko wytrawni disc jockeye. Co nie oznacza, że nie może nauczyć się tego ktoś, kto nie ma początkowo zielonego pojęcia o sztuce miksowania muzyki. Aby robić to dobrze, trzeba jednak pracy, pracy i jeszcze raz pracy. Oczywiście i odrobina talentu nie zaszkodzi, ale ta nic nam nie zagwarantuje, kompletnie nic. Tak, DJ’ing to trudna sztuka. Doceniajcie ją!