#Hot16Challenge – jaki to ma sens?

Posted by in Internet

Internet na szerokości całego świata był czy też nadal jest świadkiem akcji #IceBucketChallenge. Akcji, która okazała się społecznym fenomenem. A co oznacza „Hot16Challenge?

Zanim o tym drugim, krótko o tym pierwszym. Dziś, przynajmniej w Polsce, gdzie akcja z wylewaniem sobie na głowę wody z kostkami lodu zrobiła prawdziwą furorę, trudno szukać osoby, która nie wiedziałaby o co w tym wszystkim chodzi. Są jednak i takie osoby, które nie wiedzą kim jest Adam Małysz. A więc #IceBucketChallenge polega pierwotnie na wylaniu wspomnianej wody na głowę oraz wpłaceniu pieniędzy na fundacje pomagające osobom chorym na stwardnienie rozsiane boczne. Skoro mamy „Challenge” to wszystko polega na wyzywaniu innych, którzy powinni się podjąć zadania. Można powiedzieć, że spotykamy się tutaj z połączeniem przyjemnego z pożytecznym.

#Hot16Challenge działa na podobnych zasadach. Zabawa ta została wymyślona na fali #IceBucketChallenge i polega na wyzywaniu kolejnych osób w… rapowaniu. Tę grę wymyślił bowiem jeden z polskich raperów – Solar, który na nagranym przez siebie filmiku nominował też kolejnych czterech raperów, nakazując im „nawinięcie” 16 wersów na dowolnym bicie, w dowolnej formie.

Należy przyznać, że wszystko to całkiem zmyślne, ponieważ efekt podobnie jak w przypadku zabawy, która przyszła do nas ze Stanów Zjednoczonych, jest łańcuchowy, a do zabawy przyłącza się większość najbardziej znanych w naszym kraju artystów rapowych. Wszystko możemy obserwować na specjalnie utworzonej stronie internetowej, gdzie mamy nawet podgląd na to, kto kogo i w jakiej konfiguracji nominował na zasadzie drzewa genealogicznego.

Nie wszyscy jednak mają ochotę wziąć udział w zabawie. Dla przykładu Pezet przyznał ostatnio otwarcie, że na pewno nie nagra swojej „szesnastki”, mimo że udostępnia i docenia niektóre nagrania bliskich mu raperów. Najgłośniejszych odmawiającym okazał się jednak poznański raper Peja, którego do #Hot16Challenge nominował sam Tede, stojący jak wiadomo przez wiele lat po drugiej stronie barykady – delikatnie rzecz ujmując. Peja stwierdził, że nie ma czasu na swoje kaprysy, woli spędzić czas z rodziną i realizować swoje projekty, a tych jak wiadomo ma dosyć sporo, bo oprócz muzyki, projektuje chociażby ciuchy streetwearowe.

Akcja jest lawinowa, ale wydaje się, że brakuje w niej tego, co była najważniejszym sensem w przypadku pomocy chorym na ALS. Poza wieloma ciekawymi wersami – co należy przyznać, nie wnosi nic społecznie ważnego, a przecież tutaj również nominacja mogła obejmować wpłaty pieniężne lub jakąkolwiek inną pomoc. Można dyskutować więc o tym, że efekt jest zadowalający, choć dla takich nagrań, jakie stworzył chociażby O.S.T.R warto śledzić tę inicjatywę.